Wczytuję dane...

Jak pocieszyć dziecko? Czyli, dlaczego utrata ulubionego przedmiotu może być wielką stratą

Źródło zdjęcia: Magnific.com

W przedszkolnej szatni zaginął jeden kapeć. Rodzic zagląda pod ławkę, sprawdza sąsiednie półki, pyta nauczycielkę. Dziecko stoi obok i płacze. W końcu pada zdanie: „Nie martw się, kupimy nowe”. Tyle że maluch wcale nie chce nowych. Chce odzyskać swoje.

Dorosłemu trudno czasem zrozumieć rozpacz po zgubionej zabawce, starej przytulance czy znoszonej parze kapci do przedszkola. Przecież to tylko przedmioty. Można kupić podobne, czasem nawet ładniejsze. Dlaczego więc dziecko tak mocno przeżywa ich utratę? I czy zamiast natychmiast szukać zamiennika, nie warto najpierw zrozumieć, co właściwie straciło? Zanim zaczniesz myśleć jak pocieszyć dziecko, spróbuj zrozumieć czym ta strata jest w kontekście rozwoju dzieci.

Dlaczego stary miś bywa ważniejszy od nowej zabawki?

Większość dorosłych przechowuje rzeczy, które nie mają większej wartości materialnej. Wysłużony sweter, pocztówkę z wakacji czy wyszczerbiony kubek . Nie zatrzymujemy ich dlatego, że są niezastąpione. Są ważne, ponieważ wiążą się z konkretnymi ludźmi, miejscami i wspomnieniami.

U dzieci jest podobnie. Miękki miś towarzyszy zasypianiu, kocyk przypomina dom, a ulubione kapcie dziecka czekają każdego ranka w przedszkolnej szatni. W świecie pełnym nowych doświadczeń takie drobiazgi mogą dawać poczucie bezpieczeństwa i przewidywalności.

Psychologia rozwojowa nazywa to zjawisko obiektem przejściowym. To przedmiot, który pomaga małemu dziecku radzić sobie z rozłąką z rodzicem. Nie każda ulubiona rzecz pełni taką funkcję, ale wiele z nich nabiera znaczenia dzięki codziennym rytuałom. Dlatego identyczny miś kupiony w sklepie nie zawsze jest dla dziecka tym samym misiem. Brakuje mu wspólnej historii.

„Kupimy nowe” nie zawsze jest rozwiązaniem na to jak pocieszyć dziecko

Wyobraźmy sobie pięciolatkę, która podczas spaceru gubi niewielką figurkę. Rodzice proponują zakup identycznej. Dziewczynka odmawia i zaczyna płakać jeszcze mocniej. Z perspektywy dorosłego problem został rozwiązany. Z perspektywy dziecka nikt nie zrozumiał, na czym polegał.

Kilkulatek może odczuwać jednocześnie smutek, złość, rozczarowanie i poczucie winy. Szczególnie jeśli wcześniej słyszał, że powinien bardziej pilnować swoich rzeczy. Nie zawsze potrafi też opowiedzieć o tym, co przeżywa. Zamiast przekonywać, że nic się nie stało, warto spróbować tej metody na pocieszenie dziecka:

  • „Wiem, że bardzo lubiłe/aś tę zabawkę. Szkoda, że zginęła”.
  • „Chciał/abyś odzyskać właśnie tę, prawda? Spróbujmy przypomnieć sobie, gdzie ją ostatnio widzieliśmy”.

Takie zdania nie sprawią, że zguba natychmiast się odnajdzie. Pomogą jednak dziecku poczuć się zrozumianym. W psychologii mówi się o współregulacji emocji, czyli sytuacji, w której spokojna obecność dorosłego pomaga dziecku poradzić sobie z napięciem.

Nie trzeba podzielać dziecięcej rozpaczy, żeby potraktować ją poważnie.

Zgubione kapcie dla dzieci i wielki dramat w szatni

Przedszkole jest miejscem, w którym dzieci uczą się samodzielności, ale też codziennie mierzą się z drobnymi trudnościami. Ktoś zabierze nie tę czapkę, rękawiczka zostanie na placu zabaw, a ulubione kapcie znikną z półki. Dla rodzica to przede wszystkim problem organizacyjny. Dla dziecka może oznaczać utratę czegoś znajomego, co było częścią jego codzienności.

Właśnie dlatego wybierając kapcie dla dzieci, warto pozwolić maluchowi uczestniczyć w podejmowaniu decyzji. Niech wybierze kolor lub wzór spośród modeli odpowiednich dla jego stóp. Samodzielny wybór może sprawić, że będzie chętniej je nosił i bardziej się do nich przywiąże.

Nie oznacza to jednak, że ulubione kapcie nigdy się nie zgubią. Nawet najbardziej zaangażowany przedszkolak potrafi zapomnieć o swoich rzeczach, szczególnie kiedy pochłonie go zabawa. Pomocne bywają proste nawyki: odkładanie obuwia w jedno miejsce, rozpoznawanie własnych rzeczy czy sprawdzanie półki przed wyjściem do domu. Warto ćwiczyć je wspólnie, zamiast oczekiwać, że kilkulatek od razu wszystko zapamięta.

Jak nauczyć dziecko odpowiedzialności bez zawstydzania?

Znowu coś zgubiłeś!, Nigdy niczego nie pilnujesz! - takie zdania łatwo wypowiedzieć w pośpiechu, zwłaszcza kiedy to kolejna zguba w tym miesiącu. Problem w tym, że nie uczą dziecka, co zrobić następnym razem.

Przedszkolaki dopiero rozwijają pamięć roboczą, kontrolę uwagi i umiejętność planowania. Nie można oczekiwać od nich takiej samej organizacji jak od dorosłych. Znacznie lepiej sprawdzają się konkretne rozwiązania na dziecięcy brak koncentracji. Można ustalić stałe miejsce na kapcie, oznaczyć rzeczy imieniem dziecka albo stworzyć krótki rytuał sprawdzania szatni.

Warto też włączyć dziecko w poszukiwania. Niech samo zajrzy pod ławkę, zapyta nauczycielkę lub przypomni sobie, gdzie ostatnio korzystało z przedmiotu. To okazja do ćwiczenia samodzielności dziecka bez wzbudzania poczucia winy.

Odpowiedzialność nie polega przecież na tym, żeby nigdy niczego nie zgubić. Polega również na uczeniu się, co można zrobić, kiedy coś pójdzie nie tak.

Nie każdą stratę trzeba od razu naprawiać

Czasami nowa rzecz jest potrzebna. Dziecko musi przecież mieć w czym chodzić do przedszkola. Można jednak kupić nowe kapcie, a jednocześnie pozwolić mu tęsknić za poprzednimi.

Inaczej wygląda sytuacja, kiedy ginie pamiątka od babci albo ukochana przytulanka. Wtedy żaden zakup nie zastąpi wspomnień. Warto porozmawiać o utraconej rzeczy, przypomnieć sobie związane z nią historie, a czasami po prostu pobyć razem w smutku. Nie chodzi o to, żeby z każdej zgubionej zabawki robić wielkie wydarzenie. Chodzi o dostrzeżenie różnicy między rozwiązaniem praktycznego problemu a poradzeniem sobie z emocjami.

Dziecko nie nauczy się odporności emocjonalnej tylko dlatego, że usłyszy „nic się nie stało”. Więcej może wynieść z doświadczenia, w którym dorosły potraktuje jego uczucia poważnie, pomoże poszukać rozwiązania i pokaże, że pomyłki zdarzają się każdemu.

Bycie razem to najlepsza metoda na to jak pocieszyć dziecko. Czasami najważniejsza lekcja płynąca z utraty ulubionej rzeczy wcale nie dotyczy pilnowania własnych przedmiotów. Dotyczy przekonania, że nawet kiedy coś bezpowrotnie zginie, nie zostajemy sami ze swoim smutkiem.

Autor: Monika Maćkowska - Psycholog dziecięcy