Wczytuję dane...

„Nie chcę do przedszkola!” - dlaczego adaptacja nie zawsze kończy się po pierwszych dniach?

co robić kiedy dziecko nie chce iść do przedszkolaŹródło zdjęcia: Magnific.com

Jeszcze niedawno wydawało się, że wszystko idzie całkiem dobrze. Dziecko wchodziło do przedszkola bez większego protestu, czasem nawet z uśmiechem. A teraz nagle rano pojawia się: „Nie chcę iść do przedszkola”, łzy w szatni i mocne trzymanie za rękę. Rodzic zaczyna się wtedy zastanawiać, co się stało. Czy to lęk separacyjny u dziecka? Czy wydarzyło się coś w przedszkolu? Przecież najtrudniejsze miały być pierwsze dni.

Tymczasem adaptacja do przedszkola nie zawsze przebiega tak, jak się tego spodziewamy. Bywa spokojna, potem trudniejsza, a po kilku dniach znów wszystko wraca do równowagi. Dziecko potrzebuje czasu, aby naprawdę odnaleźć się w nowej sytuacji.

Kiedy pierwsza ciekawość mija

Na początku wiele dzieci wchodzi do przedszkola z dużą ciekawością. Nowa sala, zabawki, inne dzieci i mnóstwo nieznanych wcześniej rzeczy potrafią na jakiś czas odciągnąć uwagę od tęsknoty za rodzicem.

Dopiero z czasem dziecko zaczyna dostrzegać, ile ta zmiana od niego wymaga. Każdego dnia musi rozstać się z bliską osobą, odnaleźć w grupie, poczekać na swoją kolej, dostosować się do rytmu dnia, zapamiętać nowe zasady i poradzić sobie w wielu sytuacjach bez natychmiastowej pomocy rodzica. Dla trzy czy czterolatka to naprawdę duże wyzwanie.

Kiedy pierwsza fascynacja nowym miejscem trochę słabnie, mogą pojawić się emocje dzieci, których wcześniej prawie nie było widać. Maluch zaczyna bardziej tęsknić, protestować przed wyjściem albo mocniej przeżywać samo rozstanie. Nie musi to oznaczać, że coś poszło nie tak. Często jest to po prostu moment, w którym dziecko coraz pełniej uświadamia sobie zmianę i potrzebuje jeszcze trochę czasu, aby poczuć się w niej pewnie.

Co ciekawe, nie wszystkie trudności związane z adaptacją widać rano przy rozstaniu. Czasem pojawiają się dopiero kilka godzin później, kiedy dziecko znów spotyka rodzica.

Dlaczego dziecko płacze po wyjściu z przedszkola?

Pobyt w przedszkolu wymaga od małego dziecka naprawdę dużo. Trzeba słuchać, czekać na swoją kolej, funkcjonować w grupie, radzić sobie z hałasem, mówić o swoich potrzebach, nawiązywać relacje i przez kilka godzin pozostawać bez najbliższej osoby. Nawet jeśli dziecko dobrze sobie radzi, taki dzień może kosztować je sporo emocji i energii.

W domu, przy rodzicu, napięcie wreszcie może opaść. Właśnie dlatego po powrocie z przedszkola dziecko bywa bardziej marudne, zmęczone lub potrzebuje więcej przytulania. Czasami na chwilę wraca też do zachowań, z których wcześniej już wyrosło. Może chcieć, żeby rodzic je nakarmił, pomógł się ubrać albo został przy nim dłużej przed snem.

Nie zawsze trzeba od razu próbować to zmieniać. Czasem dziecko najbardziej potrzebuje wtedy spokoju, bliskości i prostego komunikatu: „Widzę, że dzisiaj było ci trudno. Jestem obok”.

Samodzielność wzmacnia pewność siebie dzieci

W czasie adaptacji dziecko potrzebuje bliskości, ale równie ważne jest budowanie poczucia sprawczości. W przedszkolu zaczyna się ono od bardzo prostych rzeczy. Odwieszenia kurtki, odnalezienia swojego znaczka, wyjęcia kapci czy samodzielnego umycia rąk. Każda taka czynność daje dziecku poczucie: „Potrafię sobie tutaj poradzić”.

Dlatego warto wybierać rzeczy, które tę samodzielność ułatwiają. Ubrania, które łatwo zdjąć, plecak, który dziecko potrafi otworzyć, czy wygodne kapcie do przedszkola, które może samodzielnie założyć. Dla dorosłego to drobiazgi, ale dla trzylatka każdy mały sukces ma znaczenie. Z takich codziennych doświadczeń stopniowo buduje się pewność siebie dzieci.

Poranki lubią przewidywalność i rutynę

Dzieci zazwyczaj czują się bezpieczniej, kiedy ich dzień ma stały, przewidywalny rytm i wiedzą, co wydarzy się za chwilę. Adaptacja do przedszkola top czas, gdy ma to szczególne znaczenie. Poranna rutyna pomaga oswoić rozstanie z rodzicem i daje dziecku poczucie, że wie, czego może się spodziewać.

Wstajemy, ubieramy się, jemy śniadanie, jedziemy do przedszkola. W szatni zdejmujemy kurtkę, zakładamy kapcie, przytulamy się i mówimy sobie „do zobaczenia po obiedzie”. Warto też mówić dziecku, kiedy wrócimy, używając określeń, które jest w stanie zrozumieć. „Przyjdę po obiedzie” będzie dla trzylatka znacznie czytelniejsze niż „będę o trzynastej”.

Pomaga również spokojne i krótkie pożegnanie. Dziecko może płakać i tęsknić, ale potrzebuje zobaczyć, że rodzic ufa miejscu, w którym je zostawia.

Każde dziecko ma swoje tempo

Jedno dziecko po kilku dniach biegnie do sali bez oglądania się za siebie, inne jeszcze pod koniec września potrzebuje mocnego przytulenia. Zdarza się też, że po kilku spokojnych dniach trudności nagle wracają.

Nie warto więc porównywać dziecka z kolegą z grupy czy starszym rodzeństwem. Dużo ważniejsze są małe oznaki postępu. To, że szybciej się uspokaja, zaczyna opowiadać o innych dzieciach, ma ulubioną zabawę albo coraz odważniej mówi nauczycielowi, czego potrzebuje.

Warto zapytać nauczyciela

Jeśli coś niepokoi rodzica, warto porozmawiać z nauczycielem. To on widzi, co dzieje się po zamknięciu drzwi sali. Czasem poranny płacz trwa tylko chwilę, a później dziecko dobrze się bawi. Innym razem trudności w adaptacji do przedszkola pojawiają się podczas posiłku, odpoczynku albo kontaktu z rówieśnikami.

Rodzic zna dziecko najlepiej w domu, nauczyciel obserwuje je w grupie. Dopiero te dwie perspektywy pozwalają naprawdę zobaczyć, jak przebiega adaptacja.

Adaptacja to proces

Koniec września nie jest datą, po której każde dziecko powinno już z uśmiechem wchodzić do przedszkola. Jedne potrzebują kilku dni, inne kilku tygodni. Czasem po chorobie, weekendzie albo bardziej męczącym okresie trudniejsze emocje pojawiają się ponownie.

Najważniejsze jest to, aby dziecko miało obok spokojnych dorosłych, którzy dają mu czas, poczucie bezpieczeństwa i możliwość przeżywania kolejnych małych sukcesów. A potem któregoś ranka samo odwiesi kurtkę, założy swoje ulubione kapcie z wysokim zapiętkiem dla dzieci, pomacha rodzicowi i pobiegnie do sali.

Autor: Magdalena Wantusiak - nauczycielka wychowania przedszkolnego i wczesnoszkolnego, terapeutka pedagogiczna