Wczytuję dane...

Wakacyjne przyjaźnie dzieci. Dlaczego jedne dzieci od razu nawiązują kontakty, a inne stoją z boku?

kompetencje społeczne dzieci - wakacyjne przyjaźnie dzieci

źródło zdjęcia: Magnific.com

Plac zabaw nad morzem, hotelowy basen, kemping czy wakacje u babci. Dzieci spotykają się po raz pierwszy i czasem wystarczy kilka minut, by biegały razem, wymyślały zabawy i zachowywały się tak, jakby znały się od dawna. Obok może jednak stać dziecko, które przez dłuższy czas tylko obserwuje. Nie podchodzi, nie odzywa się albo trzyma się blisko rodzica.

Dla dorosłego różnica jest bardzo widoczna. Łatwo wtedy pomyśleć: „Dlaczego moje dziecko nie pójdzie się pobawić?”. Tymczasem sposób nawiązywania nowych znajomości przez dzieci zależy od wielu czynników i nie każde dziecko potrzebuje tyle samo czasu, aby poczuć się bezpiecznie w nowej grupie.

Temperament dziecka robi różnicę

Jednym z ważnych czynników jest temperament dziecka. Niektóre z nich naturalnie i chętnie szukają nowych bodźców, szybko podejmują rozmowę i z łatwością wchodzą do grupy. Inne najpierw potrzebują przyjrzeć się sytuacji: sprawdzić, kto się bawi, jakie zasady obowiązują i czy czują się w danym miejscu bezpiecznie.

Takie "nieśmiałe dziecko" może przez kilkanaście minut obserwować rówieśników, zanim zrobi pierwszy krok. Nie musi to oznaczać problemów z relacjami ani braku umiejętności społecznych. Czasem jest to po prostu jego sposób oswajania nowej sytuacji.

Warto pamiętać, że nieśmiałość u dziecka nie jest tym samym co brak kompetencji społecznych. Dziecko może świetnie funkcjonować wśród dobrze znanych kolegów, a jednocześnie potrzebować znacznie więcej czasu podczas pierwszego spotkania z nową grupą.

Wakacje to dla dziecka dużo zmian jednocześnie

Z perspektywy dorosłego wakacyjny wyjazd oznacza odpoczynek. Dla dziecka może oznaczać przede wszystkim ogromną liczbę nowych bodźców. Nowe miejsce, inne łóżko, nieznane otoczenie, zmiana rytmu dnia, nowe jedzenie, hałas, podróż i obcy ludzie. To wszystko wymaga adaptacji. Jeżeli dodamy do tego oczekiwanie, że dziecko od razu zacznie bawić się z nieznanymi rówieśnikami, dla części dzieci może być to po prostu zbyt wiele naraz.

Dlatego pierwszego dnia dziecko może nie mieć ochoty na kontakt, a dwa dni później samo pobiec do grupy. Nie oznacza to, że nagle zmieniły się umiejętności społeczne dziecka. Zmieniło się natomiast poczucie bezpieczeństwa i znajomość otoczenia.

Pomagają w tym również drobne elementy codzienności. Ulubiona zabawka, własny kocyk czy dobrze znane kapcie dziecięce Slippers Family zabrane na wakacyjny wyjazd mogą być częścią znajomej rutyny w zupełnie nowym miejscu. Nie chodzi o sam przedmiot, ale o przewidywalność, która dla wielu dzieci jest ważnym elementem adaptacji.

„Idź się pobawić” nie zawsze pomaga

Rodzice zazwyczaj chcą pomóc. Widząc dziecko stojące z boku, zachęcają: „No idź, przecież dzieci się bawią”. „Podejdź i się przedstaw”. „Zobacz, inne dzieci już się poznały”.

Problem w tym, że dla dziecka, które już odczuwa napięcie, takie komunikaty mogą działać jak dodatkowa presja. Szczególnie niekorzystne jest porównywanie z rodzeństwem lub innymi dziećmi: „Zobacz, Lena od razu znalazła koleżanki”.

Zamiast motywować, możemy nieświadomie przekazać dziecku informację: „Powinieneś zachowywać się inaczej”. Znacznie lepiej dać mu czas i pokazać, że może wejść w kontakt wtedy, kiedy będzie gotowe.

Jak pomóc dziecku nawiązać nowe znajomości?

Pomoc w nawiązywaniu nowych znajomości nie musi oznaczać wyręczania dziecka. Rodzic może stworzyć warunki, w których pierwszy kontakt będzie łatwiejszy. W przypadku młodszych dzieci można na początku podejść razem do miejsca zabawy. Czasem wystarczy usiąść w pobliżu piaskownicy czy placu zabaw i pozwolić, aby kontakt między dziećmi pojawił się naturalnie.

Dobrym „łącznikiem” bywają także wspólne aktywności. Piłka, budowanie zamku z piasku, puszczanie baniek czy zabawa w wodzie nie wymagają rozpoczynania rozmowy od formalnego: „Cześć, pobawisz się ze mną?”. Dzieci mogą najpierw zacząć robić coś razem, a dopiero później się poznać.

Możemy również wcześniej przećwiczyć kilka prostych zdań:

  • „Mogę się z wami pobawić?”
  • „Jak masz na imię?”
  • „Chcesz zbudować ze mną zamek?”

Dla dorosłego są banalne, ale dla dziecka, które stresuje się pierwszym kontaktem, gotowy sposób rozpoczęcia rozmowy może być dużym ułatwieniem.

Nie każde dziecko potrzebuje dużej grupy przyjaciół

Warto również zweryfikować własne oczekiwania. Pamiętajmy, że dziecko nie musi podczas każdego wyjazdu znaleźć grupy pięciu nowych przyjaciół. Jednemu dziecku odpowiada duża paczka i ciągła obecność innych osób. Drugie najlepiej czuje się z jednym kolegą lub koleżanką. Jeszcze inne będzie szczęśliwe, jeśli część dnia spędzi z rówieśnikami, a później wróci do spokojnej zabawy z rodzicami.

Liczba wakacyjnych znajomości nie jest miarą prawidłowego rozwoju społecznego dziecka. Znacznie ważniejsze jest to, czy potrafi ono budować relacje z rówieśnikami w odpowiadającym mu tempie, komunikować swoje potrzeby i stopniowo odnajdywać się w różnych sytuacjach społecznych.

Kiedy warto przyjrzeć się sytuacji dokładniej?

Samo stanie z boku podczas pierwszego spotkania z nowymi dziećmi zazwyczaj nie jest powodem do niepokoju. Warto natomiast obserwować, czy trudność pojawia się wyłącznie w nowych sytuacjach, czy praktycznie zawsze. Jeżeli dziecko bardzo chce mieć kontakt z rówieśnikami, ale silny lęk regularnie mu to uniemożliwia, unika wszystkich sytuacji społecznych, reaguje na nie dużym napięciem albo trudności wyraźnie wpływają na jego codzienne funkcjonowanie, warto porozmawiać ze specjalistą.

Kluczowe jest nie pojedyncze zachowanie, lecz jego częstotliwość, intensywność i wpływ na życie dziecka.

Dajmy dzieciom prawo do własnego tempa

Wakacyjne przyjaźnie dzieci mają szczególny charakter. Powstają szybko, często podczas spontanicznej zabawy i równie szybko mogą się zakończyć wraz z powrotem do domu. Dla dzieci są jednak świetną okazją do ćwiczenia komunikacji, współpracy, rozwiązywania konfliktów i odnajdywania się w nowych grupach. Nie musimy jednak przyspieszać tego procesu.

Jedno dziecko po pięciu minutach zapyta: „Jak masz na imię?” i pobiegnie się bawić. Drugie najpierw przez pół godziny będzie obserwować grupę, później podejdzie trochę bliżej, a dopiero następnego dnia zdecyduje się dołączyć. Obie reakcje mogą mieścić się w prawidłowym rozwoju dzieci.

Rolą rodzica nie jest sprawienie, żeby dziecko zawsze było najbardziej towarzyską osobą na placu zabaw. Znacznie ważniejsze jest stworzenie mu bezpiecznych warunków do rozwijania relacji. Bez zbędnego porównywania, zawstydzania i niepotrzebnej presji. W przypadku dzieci czasami najlepszym sposobem na zrobienie kroku do przodu jest możliwość zrobienia go we własnym tempie.

Autor: Monika Maćkowska - psycholog dziecięcy