Kiedy małe stopy tupią ze złości, czyli emocje dziecka, które mieszkają w jego ciele
Źródło zdjęcia: Freepik.com
Złość, frustracja, rozczarowanie, ekscytacja, wszystkie te emocje mieszkają w ciele dziecka. Kiedy dorosły powie: „jestem zdenerwowany”, przedszkolak najczęściej tupnie nogą albo z całej siły uderzy w podłogę, usiądzie obrażony, przewróci się na dywanie, a czasem zacznie biegać bez końca. To nie brak wychowania, to nie niegrzeczność, to ciało, które próbuje opowiedzieć, co czuje.
Emocje i ciało
Dzieci w wieku przedszkolnym dopiero uczą się rozpoznawać i nazywać emocje. Ich układ nerwowy wciąż się rozwija, dlatego często nie potrafią jeszcze samodzielnie zatrzymać impulsu, który pojawia się w chwili złości czy frustracji. Zanim nauczą się mówić „jestem zły” pokazują to ruchem. Każde napięcie, stres, przeciążenie, ale też radość czy ekscytacja, mają swój wyraz w ciele: tupaniem, kopnięciem, zaciskaniem dłoni, podskakiwaniem, przewracaniem się czy przytulaniem.
Jako nauczyciel widzę to codziennie. Jedno dziecko tupało, bo chciało, by ktoś je zauważył. Inne kopnęło, bo nie wiedziało, jak inaczej poradzić sobie ze złością. Jeszcze inne uderzyło w stół, bo napięcie w jego ciele było zbyt duże, by je pomieścić. Ale żeby patrzeć na takie zachowania zupełnie inaczej, musimy zrozumieć, że ciało dzieci jest barometrem emocji.
Kiedy emocje dziecka wychodzą nogami
Zamiast mówić: „Nie tup!”, „Nie bij!”, „Uspokój się!”, warto zapytać: „Widzę, że tupiesz. Co czujesz w środku?”. To proste zdanie zmienia bardzo dużo, ponieważ pozwala dziecku zatrzymać się i spróbować nazwać to, co dzieje się w nim samym.
Naszym zadaniem jako dorosłych jest nauczyć dziecko rozpoznawać emocje i moment, w którym napięcie zaczyna narastać. Pomóc mu zrozumieć, co działo się „tuż przed wybuchem”, co czuło, co myślało, co je zdenerwowało. To proces, który wymaga czasu i cierpliwości, ale jest niezbędny, by dziecko mogło zapanować nad sobą.
Jak poradzić sobie z emocjami dziecka?
Na początek warto wprowadzać proste techniki regulacji, takie jak oddech połączony z ruchem lub rekwizytem, np. dmuchanie piórka, lekkiej chustki, bańki mydlanej czy watki. To świetne ćwiczenia dla małych dzieci, bo angażują ciało, a jednocześnie pomagają uspokoić układ nerwowy.
W przedszkolu często wykorzystuję ruch, by pomóc dzieciom rozładować napięcie. Wspólne tupanie do rytmu, taniec z emocjami, zabawy w „strząsanie złości” czy „trzy mocne tupnięcia, a potem głęboki oddech” uczą, że emocje można wyrazić bez krzyku i przemocy. Ruch staje się wtedy sprzymierzeńcem, a nie przeszkodą w wychowaniu.
Bardzo często sięgam też po techniki wyciszające, bo dziecko nie zawsze potrzebuje zmęczyć się, by coś zrozumieć czy osiągnąć. Czasem największy krok naprzód robi wtedy, gdy się zatrzyma, uspokoi oddech i poczuje, że w środku znów jest bezpiecznie. Pomaga w tym spokojny oddech, masaż dłoni, obserwacja płynących baniek mydlanych, słuchanie delikatnej muzyki czy opowiadania. To chwile, w których układ nerwowy dziecka uczy się spokoju i równowagi, a ono samo odkrywa, że spokój pomaga poradzić sobie ze złością.
Również w domu można wspierać je w podobny sposób. Czasem dać przestrzeń na ruch (bieganie, skakanie po poduszkach), a czasem na wyciszenie dziecka (masażyk, czytanie książki). Dzięki temu uczy się ono, że emocje można rozładować nie tylko przez działanie, ale i przez chwilę ciszy.
Małe stopy też potrzebują wsparcia
Kiedy emocje przechodzą przez ciało, ważne jest, by to ciało czuło się bezpiecznie. Dla małych stóp oznacza to wygodę, miękkość, stabilność i swobodę ruchu. Zbyt sztywny bucik, śliska podłoga czy źle dopasowane kapcie dla dzieci mogą zwiększać dyskomfort dziecka, które i tak mierzy się z silnymi emocjami.
Dlatego dobrze, gdy kapcie przedszkolaka są lekkie, elastyczne i przyjazne dla małych stóp. takie, które pozwalają biegać, tańczyć, tupnąć, kiedy trzeba, i odpocząć, gdy emocje już opadną.
Małe stopy, wielkie emocje
Każdy krok przedszkolaka to nie tylko ruch, ale też emocja, doświadczenie, odkrywanie siebie. Dzieci uczą się świata całym ciałem: biegają, tańczą, tupią, ale też zatrzymują się, kiedy potrzebują spokoju. W każdej z tych chwil warto, by czuły stabilny grunt pod stopami - dosłownie i w przenośni.
